Często jestem pytany, jak gra w szachy wpływa na rozwój dziecka, a także o sukcesy podopiecznych.

 

Zalety płynące z nauki gry w szachy zasługują na oddzielny obszerny artykuł, natomiast w tym wpisie chciałbym się skupić na prawdziwych sukcesach dzieci, które podjęły wyzwanie nauki gry w szachy wraz z opisaniem historii ich rozwoju. 

 

Jako trener, mógłbym patrzeć na dzieci wyłącznie w kategoriach sportowych i według miejsc zajmowanych na turniejach, co czyni niestety spora część społeczeństwa, umniejszając w ten sposób randze prawdziwych sukcesów dzieci – pracy nad stawaniem się codziennie coraz lepszą wersją samego siebie przy używaniu narzędzia, jakim są szachy.

 

Gdyby przyjąć czysto medialną definicję sukcesu, poniższe historie nie byłyby w żaden sposób wyjątkowe. Jednakże dla mnie oraz bohaterów tych historii i ich rodzin są one żywym dowodem na to, jak pasja do gry w szachy kształtuje i wpływa na rozwój młodego człowieka.

 

Historia Tytusa, który jako 4-latek rozpoczął naukę gry w przedszkolu, aby w wieku 5 lat przegrać praktycznie wszystkie partie na organizowanym przez mnie turnieju dla 7-latków, jednak dzięki bardzo silnej wewnętrznej determinacji, niespełna rok później nie ukończywszy jeszcze 6 lat został najlepszym zawodnikiem całego turnieju!

 

Historia Filipa, który jeszcze jako przedszkolak z własnej woli, zaginał czasoprzestrzeń, aby dojeżdżać na treningi na godz 7:00 z sąsiedniego miasta, aby zdążyć poćwiczyć umysł przed rozpoczęciem zajęć w przedszkolu. Historia, w której chłopiec lubiący udowadniać dla zasady, że “tego nie da się zrobić” coraz częściej, zamiast się poddać, formułuje zdania „to banał” i w sekundę wynajduje złożone rozwiązania „niewykonalnych” dla niego problemów, udowadniając sobie i otoczeniu, że wiele barier i problemów stwarzamy tak naprawdę my sami i tylko od nas zależy, czy tak naprawdę w nie uwierzymy.

 

Historia Ignasia, bardzo żywiołowego i źle znoszącego porażki przedszkolaka, który z rozgrywek na rozgrywki, staje się coraz spokojniejszy i lepiej zarządza własnymi emocjami, co w krytycznych momentach partii pozwala mu zwyciężać z dużo starszymi (czasem nawet o 5-6 lat) aktywnie trenującymi kolegami lub koleżankami.

 

To historia Łukasza (lat 9),Tymona (lat 8), Dominika (lat 9), Jasia(lat 8) oraz wielu innych dzieci, które – pochłonięte pasją – potrafią godzinami rozgrywać wartościowe partie. Na ich podstawie, dokonując wcześniej autorefleksji swoich dotychczasowych posunięć, samodzielnie wymyślają ustawienia i strategie szachowe, nie będąc świadomymi, że tak naprawdę powielają odkrycia światowej sławy szachistów opracowane już w wiekach poprzednich.

 

To historia Antoniego, który jako 10-latek na eliminacjach do finałów Mistrzostw Polski nie mógł zrozumieć zachowania rówieśników, otwarcie pytając: „Dlaczego inne dzieci tylko biegają i się drą, zamiast skupić się na przygotowaniu do partii? Marnują przecież swój czas i pieniądze rodziców. Czy nie zależy im na awansie?”.

 

Efekt takiego myślenia: 4 lata później samodzielnie wypracowany brązowy medal na Mistrzostwach Polski Uczniów i Szkół Podstawowych przy użyciu własnej głowy, technik i narzędzi pozwalający 14-latkowi na konkurowanie na przygotowanie do partii ze sztabami trenerów zawodników z całej Polski.

 

To również historia małego nieśmiałego chłopca, którego rodzice zapisali na treningi szachowe. Miał on szczęście trafić na swojej drodze na specjalistów, którzy pomogli ukierunkować jego dalszy rozwój. Miał on również szczęście wychowywać się w domu, w którym wspieranie pasji i rozwoju dziecka było jedną z najwyższych wartości.

 

Dziś ten niegdyś nieśmiały chłopiec bywa nawet uważany  za zbyt gadatliwa osobę, prowadzi firmę szkoleniową, w której kontakt z drugim człowiekiem jest codziennością, nie boi się wywiadów i występów telewizyjnych, a każdego dnia, mimo różnych przeciwności losu, budzi się z postanowieniem stawania się coraz lepszą wersją samego siebie, by wdrażać nowe pomysły i rozwiązania mające na celu ułatwić innym przebycie drogi, którą sam przebył; pragnąc udowadniać, że prawdziwym sukcesem nie jest nawet zdobycie tytułu mistrza świata w swojej kategorii rankingowej, lecz codzienne przezwyciężanie własnych słabości, którego pochodną są sukcesy na polu sportowym czy (w późniejszych latach) na polu zawodowym.

 

 

 

Zapraszam do obejrzenia wywiadu z tym właśnie chłopcem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pin It on Pinterest